Niebo na Ziemi

Niebo na Ziemi to cel, do którego wszyscy świadomie lub podświadomie dążymy, poszukując Miłości. Wszyscy szukamy swojego Nieba. Jedyne pytanie brzmi: czy zdecydujemy się je TERAZ odnaleźć?

Czy też zamierzamy być wiecznymi poszukiwaczami Miłości? Czy będziemy tymi, którzy mają nadzieję na Niebo w przyszłości – być może w kolejnym związku, karierze, osiągnięciu, duchowym uniesieniu, czy też po śmierci? Wszystkie te nadzieje to tylko strategie opóźniające przypomnienie naszego naturalnego stanu, który jest dostępny JUŻ TERAZ.

POKÓJ jest naszym naturalnym stanem; doskonały pokój, który przekracza ludzkie pojmowanie. Oświecenie jest naszym naturalnym stanem – świadomość Światła, którym jesteśmy. Miłość jest naszym naturalnym stanem, naszą jedyną RZECZYWISTOŚCIĄ. Wielu z nas o tym „wie” na poziomie intelektualnym. To jednak nie jest prawdziwa wiedza. Prawdziwa wiedza przychodzi wtedy, gdy STAJEMY SIĘ tym, co wiemy.

Czy więc jesteśmy Pokojem, o którym mówimy? Czy jesteśmy ucieleśnieniem Miłości w swoim życiu? Czy sprowadzamy duchową wizję tego, co niektórzy nazwaliby niebiańskim szczęściem, do naszego codziennego doświadczenia? Czy sprowadzamy Niebo na Ziemię? Czy Niebo i Ziemia przestają dla nas istnieć jako odrębne stany? Czy jesteśmy Niebem, którego szukamy?

Ta strona jest zaproszeniem do wspólnej zabawy dla Prawdziwych Twórców, Mistrzów Nowej Energii – dla tych, którzy zamiast „duchowych koncepcji” wolą autentyczność duchowego doświadczenia i którzy mają dość grania roli ofiary i chcą wziąć pełną odpowiedzialność lub już wzięli pełną odpowiedzialność za całość swojego doświadczenia.

Jeżeli rzeczywiście jesteśmy Twórcami tego, co widzimy, co czujemy i co nas spotyka, to całe nasze ludzkie doświadczenie jest wynikiem naszej DECYZJI. Jeżeli tak, to czemu by już TERAZ nie zdecydować, aby Niebo chodziło po Ziemi naszymi krokami, by Miłość oddychała naszym oddechem, by Radość wylewała się z nas na świat przez nasze gesty, słowa i działania?

Nie chodzi tu bynajmniej o wymuszanie czegokolwiek, o sztuczną afirmację, czy próbę bycia szczęśliwym, gdy pod powierzchnią czujemy zupełnie coś innego. Chodzi raczej o absolutną szczerość wobec siebie samego i akceptację tego, że to, co czujemy, myślimy i widzimy w tej sekundzie, jest rezultatem naszego wyboru. To nie jest ani dobre, ani złe, nie musimy się więc osądzać za to, czego doświadczamy. Nie musimy nawet próbować się zmieniać, ponieważ to zakładałoby, że jest z nami coś nie tak. Możemy natomiast objąć świadomą uwagą to, co czujemy i POZWOLIĆ, aby zmiana dokonała się sama. Możemy płynnie przejść z oporu w akceptację, z gęstości w lekkość, z lęku w miłość, obserwując z zadziwieniem jak zmienia się częstotliwość naszej wibracji. A to jest dopiero początek WIELKIEJ PRZYGODY.