O byciu TUTAJ w pełni

Zamiast marzyć o lepszej wersji siebie w przyszłości, zamiast szukać siebie w innym lepszym miejscu, wspanialszym związku czy karierze, bardziej duchowo rozwiniętym „Ja”, można by po prostu powiedzieć:

Jestem tutaj. Przybyłem! Przybyłem jako światło tego świata i to uznaję. Światło przyszło, ponieważ ja przyszedłem. Naprawdę przyszedłem. Nie jestem w drodze do światła, lecz przychodzę jako światło. Pozwalam, aby światło mej duszy rozświetliło mój świat poprzez samą moją obecność.

Zamiast uciekać w świat myśli, przekonań i osądów na swój temat, moglibyśmy po prostu powiedzieć w swym sercu:

Skoro wydaje się, że obudziłem się w świecie 3D dziś rano, to będę w stu procentach tu, gdzie jestem. Oto pozwalam sobie być tak bardzo obecny w miejscu, w którym jestem, tak bardzo obecny z tymi, z którymi jestem, tak bardzo obecny w tym, co robię, tak bardzo obecny w tym, co czuję, że w procesie czynienia tego, przekraczam trójwymiarowe postrzeganie samego siebie.

Spacer po lesie, przygotowywanie posiłku, rozmowa z przyjacielem, praca fizyczna czy intelektualna, widok ręki lub drzewa, uśmiech czy dotyk stają się wówczas czymś więcej niż tym, czym wydają się być. Są odczuwane inaczej. Przestają być strzępami świadomości, odrębnymi punktami w przestrzeni, fragmentami całości. Każda rzecz, czynność, osoba staje się pełnią sama w sobie.

Nie trzeba więc szukać daleko. Obijamy się o pełnię przez cały czas. Pełnia już tu jest. Zawsze tu była. Bóg już tu jest. Zawsze tu był. Ja tu jestem. Zawsze tu byłem.

Gdzie jestem? Gdy jestem naprawdę obecny, gdy JESTEM TUTAJ w pełni, gdy czuję w pełni, to zaczynam doświadczać, że jestem WSZĘDZIE. Czasoprzestrzeń przestaje mnie ograniczać, ponieważ WIEM, że nie jestem w niej zawarty. Można by to określić jako bycie w świecie, ale nie ze świata. W takim stanie świadomości odległość między punktem, w którym jestem TERAZ a nieistniejącym punktem w przyszłości znika. Oddzielenie zaś okazuje się złudzeniem. I każda chwila, każdy spotkany człowiek, każdy przedmiot – zamiast być przeszkodą w drodze do Boga – objawia przede mną bezkresną tajemnicę Boskości.

Oczywiście mogę też wybrać inne postrzeganie. Mogę wybrać konflikt, którym jest próba bycia tutaj na pół gwizdka. Robię to za każdym razem, gdy idąc drogą, biorąc prysznic, jedząc obiad, słuchając drugiego człowieka, myślami jestem gdzie indziej. A gdy myślami jestem gdzie indziej, to tak jakby mnie tu nie było. Egzystuję w świecie złudzeń. Jedną nogą jestem tutaj, a drugą w wyimaginowanym lepszym jutrze, które nigdy nie nadchodzi.

Lepsze jutro może nadejść tylko dzisiaj. To dzisiaj tworzę swoje jutro. Kim więc powiem sobie, że jestem dzisiaj? Czy będę tym, który szuka siebie, czy też tym, który siebie odnalazł? Czy będę szukał światła, czy też rozpoznam światło, które już jest we mnie i po prostu pozwolę mu świecić?