Oczami ego, czy oczami duszy

Poniższy obraz nie jest tylko metaforą. Opisuje on przeskok z widzenia oczami ego na widzenie oczami duszy. Możesz to zrobić w każdej chwili, w każdej sytuacji i z każdym. To tylko kwestia decyzji:

Wyobraź więc sobie, że stoisz na przeciwko osoby, której nie lubisz lub która w jakiś sposób porusza w tobie czułe punkty. Wasze ego próbują się dogadać lub może się kłócą, lub po prostu jedna strona próbuje drugiej udowodnić swoją rację. Tak czy inaczej nie widać nadziei na porozumienie. A wszystko to wydaje się bardzo prawdziwe i bardzo poważne.

A teraz wyobraź sobie, że bierzesz głęboki wdech i mówisz sobie: „A może mylę się co do tego, jak to postrzegam. Proszę o pomoc w spojrzeniu na to inaczej”.

I nagle, jakimś cudem, wznosisz się ponad swoje ciało, może nawet ponad tę planetę, i widzisz siebie i całą tę scenę z góry, oczami duszy, i zastanawiasz się, po co ten cały konflikt. Przypominasz sobie, że chciałeś to przeżyć, że wybrałeś tę scenę i tę osobę do zagrania tej roli, ale ostatecznie celem nie miał być konflikt, lecz zabawa. Patrzysz więc, tam w górze, na duszę swojego rozmówcy i zauważasz, że… się śmieje.

Właściwie to zauważasz, że oboje jako dusze jesteś całkiem rozbawieni całym tym dramatem i powagą tam w dole oraz tym, że na chwilę utożsamiliście się ze swoimi kostiumami-ciałami i aktorskimi rolami-myślami i wzięliście całą tę sztukę tak bardzo na poważnie. To była tylko sztuka – sztuka życia w czasie i przestrzeni – a wy zgodziliście się zagrać w niej rolę, po to by przeżyć pewne doświadczenie. To miała być komedia – i właściwie nadal to jest komedia z perspektywy duszy – a zrobiła się z tego tragedia z perspektywy umysłu zidentyfikowanego z ciałem i z myślami.

I gdy tak śmiejecie się patrząc z góry na tę scenę, mówisz do swego rozmówcy: „Wiesz co, chodź, przenieśmy nasze rozbawienie tam na dół” I oto jesteście z powrotem w samym środku odgrywanej sceny, patrzycie na siebie nawzajem, i śmiejecie się, pamiętając, że to tylko gra.

A co, jeśli twój rozmówca na dole nie chce się śmiać? Może to świadczyć o tym, że nie pamięta, na co się umówiliście jako dusze. Nic nie szkodzi. Nie musisz go naprawiać ani pouczać. Wystarczy, że ty pamiętasz. Pamiętasz, że masz do czynienia nie z ego, lecz z duszą, i tylko to decydujesz się w nim widzieć. Łączysz się z jego duszą, a nie z ego. I można powiedzieć, że „widzisz go dalej w czasie niż on widzi sam siebie”. I w ten sposób dajesz mu szansę przebudzenia, choć nie oczekujesz, że się zmieni. Decyzję o zmianie zostawiasz jemu. Ty zajmujesz się jedynie swoją zmianą.

Czy to oznacza, że nagle podczas sceny konfliktu zaczynasz się śmiać? Może tak być, ale nie musi. Czasem wystarczy, że śmiejesz się wewnętrznie do jego duszy i czujesz, że na poziomie duszy on cię słyszy, nawet jeśli jego umysł i ciało jeszcze za tym nie nadążają. Czasem wystarczy, że szczerze powiesz, co czujesz. Zmiana już się dokonuje, nawet jeśli na poziomie formy jeszcze tego nie widzisz.

A to jeszcze wiersz o podobnej tematyce, który napisałem w maju 2008 r.

Komunikacja
Spotkamy się między ustami
wpółotwartymi do skoku
zostawimy w okopach
waleczne riposty
i wyjdziemy nadzy na pole
wstrząsane salwami wyroków

postradamy zmysły pistolety
a głowy nasze rozbroimy
zanim ślepe eksplodują
rozszczepionym atomem
myśli
i wyjdziemy sobie naprzeciw
dwa serca
otwarte na przestrzał