Życie bez osądu

Jak by wyglądało życie bez osądu? Jak by to było, gdybyśmy nie myśleli, że to miejsce i tak chwila są niewystarczające, lecz uznali, że znajdujemy się w doskonałym miejscu i doskonałym czasie i niczego nam nie brakuje? Jak by to było, gdybyśmy zamiast upierać się, żeby rzeczywistość była inna niż jest, pozwolili, żeby wszystko było dokładnie takie, jakie jest? Nie w duchu biernego przyzwalania na cierpienie, lecz w duchu doskonałej akceptacji, która wynosi nas ponad cierpienie. A cierpienie zawsze się kończy, gdy kończy się opór.

Czy możemy dzisiaj pozwolić sobie na prosta praktykę:
Dzisiaj nie chcę mieć racji, lecz pragnę być szczęśliwy.
Mój osąd może tylko ranić, zamienię więc swój osąd na przebaczenie.
Gdy zauważę, że oceniam kogoś innego, przypomnę sobie, że zawsze oceniam jedynie siebie.
Gdy zauważę, że osądzam siebie, wybiorę miłość.
Dziś przebaczam zamiast osądzać.
Dziś nie porównuję się z innymi. Nie mówię, że mój punkt widzenia jest lepszy czy gorszy od innych. To po prostu punkt widzenia. Białe to białe. Czarne to czarne. Zimne to zimne. Ciepłe to ciepłe. Mogę je rozróżnić, ale nie muszę ich osądzać.

Więcej o życiu bez osądu w spontanicznym nagraniu online z cyklu „Śniadanie Mistrzów” z 8 stycznia 2020 r.:

Listen to „Życie bez osądu” on Spreaker.